Każda waluta, nawet fiducjarna w postaci zapisów na kontach, ma wszystkie cechy ekonomiczne takie, jakie ma każdy inny towar. Tak samo podlega (a w wyjątkowych sytuacjach nie podlega) prawu podaży i popytu.
Gdy rzucę na rynek dużą ilość jabłek, to ich cena spadnie, ulegną deprecjacji, inflacji, dewaluacji - to wszystko są te same zjawiska. Wtedy każdy posiadacz jabłek straci, czyli tak jakby został okradziony. Jabłek ma co prawda tyle samo, czyli z jabłek nie został okradziony, ale został okradziony z gruszek, bo może swoje jabłka wymienić na mniej gruszek, niż mógł przed rzuceniem większej ilości jabłek na rynek.
Nie ma żadnej możliwości by się przed takimi zjawiskami ustrzec jakoś systemowo, nie ma możliwości wprowadzenia ustawy, która by ustrzegła ludzi przed tym, by nie byli w ten sposób okradani. Jedyny sposób to zostawić wolny rynek, nie wtrącać się ustawami, by ludzie sami mogli się zabezpieczać przed takimi stratami.
Monopol na produkcję i sprzedaż jabłek, ścisła kontrola produkcji i obrotu jabłkami, tak by nie można było rzucić ich dużej ilości na rynek, by nie można było kreować jabłek w dużej ilości, a zatem by nie można było stracić na jabłkach, nic nie pomoże, a tylko zaszkodzi, co jest oczywiste. I dokładnie to samo jest z walutą.
Pieniądze, towary, usługi, ludzie, idee - wszystko ma jakąś wartość, która jest obiektywna. Ale niektóre wartości jest bardzo trudno wymierzyć i porównać z innym tak jak się porównuje liczby. Niemniej na rynku, a zatem w handlu, nie mierzymy wartości obiektywnej, ale wartość subiektywną, wartość wymienną. Wartość umowna rzeczy, którymi się handluje, to wartość wymienna, czyli cena. Cena obiektywna nie istnieje. Cenę mają i towary i usługi i waluty - niczym się pod tym względem nie różnią. Wszystko co uczestniczy w handlu ma subiektywną cenę, która jest miarą wartości wymiennej. Te wartości już można porównywać tak jak się porównuje liczby.
Każdy towar ma na rynku wartość umowną, subiektywną, zależną od kontekstu – od miejsca, czasu, ludzi, kultury, cywilizacji, sytuacji politycznej, pogody itd.... Woda na pustyni jest droga, a w czasie deszczu tania. Nie ma obiektywnej ceny jabłek - ktoś kto nie ma jabłek, a je lubi, ceni je wielokroć wyżej niż ktoś, kto ma ich dużo, a ich nie lubi.
Każdy towar może być traktowany jak pieniądz, a każdy pieniądz jak towar. Nie jest tak, że coś jest albo pieniądzem, albo nie jest - przejście jest płynne, ciągłe - coś może być mniej lub bardziej pieniądzem, może nie być nim w ogóle, może być trochę, może być bardzo, a może być pieniądzem idealnym.
Pieniądz to środek wymiany, to coś, co ułatwia wymianę - może ją ułatwiać lepiej lub gorzej. Im lepiej ułatwia tym bardziej jest pieniądzem.
Pieniądz, jako czysta informacja, jako tylko i wyłącznie zapis na kontach bankowych, jako miara wartości wymiennej, czyli jako cena, też jest towarem, tak jak towarem jest wszelka inna informacja - czyli np. muzyka, literatura, czy informacje prasowe. Wiersz napisany przez poetę ma też wartość umowną tak jak pieniądz - i też podlega inflacji czy dewaluacji, gdy znajdzie się na rynku, czyli w wymianie handlowej.
Pieniądz to nie jest taka miara jak kilometry czy kilogramy. Kilometry czy kilogramy są miarą obiektywną, a wartości towarów będących w obrocie handlowym nie podlegają takiej mierze, i nawet nie ma potrzeby by ją wyznaczać - jest bardzo trudna, a nawet niemożliwa do wyznaczenia wartość obiektywna obiektów podlegających handlowi czy wymianie.
Jaka by konkretna realizacja idei pieniądza (czyli waluta) nie była, to będzie ona zawsze miała cechy towaru, będzie podlegała podobnym prawom ekonomicznym co pewne inne towary. A zatem każda waluta jest też towarem.
W istocie złoto też jest częściowo rodzajem pieniądza fiducjarnego. Złoto ma wartość wymienną wyższą niż jego wartość użytkowa. Wartości wymiennej złotu nadają jego pewne cechy, które czynią go dobrym pieniądzem.
Pewne towary lepiej się nadają na to by być pieniądzem, a inne gorzej. Te, które się nadają, mają dodatkową wartość użytkową - jako środek wymiany. Bycie środkiem wymiany jest wartością użytkową!
Bycie środkiem wymiany jest dobrą cechą wymienną każdego towaru - każdy towar ma w sobie wartość wymienną czyniącą go potencjalnym pieniądzem - jeden towar ma tej wartości mało, a inny dużo. To jest prawdziwa wartość - ale umowna, tak jak każda inna wartość na rynku. Na rynku nie ma innych wartości jak wartości umowne, więc jest to prawdziwa wartość umowna - jej miarą jest cena.
Są pewne towary, które mają tylko wartość użytkową, jako pieniądz, są użytkowane tylko jako środek wymiany innych towarów i nie mają innej użytkowej wartości - wtedy taki towar nazywamy walutą fiducjarną. Ta cecha jest jego wartością użytkową, bo wymiana jest wartością, bo handel przysparza bogactwa, bo handel to gra o sumie dodatniej. Organizowanie gry o sumie dodatniej to wartość prawdziwa, to budowanie bogactwa.
Ten fiducjarny towar wcale nie jest genialnym wynalazkiem. Towar mający tylko wartość wymienną jest gorszym pieniądzem, niż towar mający część wartości samoistnej. Takim fiducjarnym towarem łatwiej jest oszukiwać ludzi. Towar fiducjarny jest bardziej podatny na oszustwo, więc "fiducjarność" to nie jest dobra cecha tego towaru, jako pieniądza.
Najlepszym pieniądzem jest towar, który ma wartość samoistną porównywalną z wymienną, a jednocześnie spełnia wszystkie cechy dobrego pieniądza - jest łatwo podzielny, lekki, trudny do zniszczenia i podrobienia, oraz nie jest możliwa jego nieograniczona kreacja. Póki co takiego idealnego pieniądza nie ma - więc musimy się zdać na idealizację pieniądza poprzez konkurencję wielu walut.
Moim zdaniem bitcoin i inne możliwe kryptowaluty zbliżają się do ideału dobrego pieniądza i dlatego prędzej czy później tego typu waluta wygra konkurencję z innymi typami pieniądza. Wygra nie dlatego, że jest fiducjarny, czy elektroniczny, ale dlatego, że ma obiektywnie ograniczoną zdolność do kreacji, korzyści z kreacji rozkładają się na wszystkich użytkowników i nie jest to waluta centralnie sterowana i kreowana przez kogokolwiek!
I na koniec uwaga filozoficzno-fizyczna - w kwestii wagi waluty. Otóż wcale nie jest tak, że pieniądz fiducjarny w postaci zapisów na kontach, jako danych zapisywanych w komputerach, nic nie waży. Informacja waży. Przesłanie informacji wymaga energii, a energia waży. Energia jest przeliczalna na masę. Problem z przekazywaniem pieniądza na odległość i uniezależnienia tego przekazu od wagi pieniądza rozwiązano już dawno temu przy pomocy kwitów, weksli, banknotów itd... i zapisy na kontach elektronicznych nic w tej kwestii nie zmieniają. Zamiast wozić ciężkie złoto, wozimy kwit na to złoto - komputery nie wprowadzają żadnej nowej jakości w tej kwestii – są tylko postępem w kwestii ilościowej, powodują, że transfer waluty jest tańszy i szybszy, ale darmowy nadal nie jest.

PS. Polecam inne moje notki dotyczące pieniądza:

Pranie brudnych pieniędzy <- poprzednia notka
następna notka -> Po co są pieniądze?